Uncategorized

A było to tak…

“Cześć! Niezwykle cieszę się, że znalazłeś się na moim blogu. Mam nadzieję, że tematy tego miejsca zaciekawią Cię na tyle, że chętnie będziesz tu wracać” – tak zaczęłam pisać tą notatkę rok temu. Pozwólcie jednak, że zacznę jeszcze raz…

To miejsce nie jest do końca nowe. Strona długo była offline. Biorąc na siebie przebudowę www nie sądziłam, że zajmie mi to tyle czasu 🙂 Pokonało mnie to całkowicie, wróciłam zatem do pierwotnej wersji, a kolejne podejście zrobię po powrocie.

Pisząc “tyle czasu” mam na myśli naprawdę długi okres. Dokładnie rok temu tworząc notkę na wspomnianą nową stronę napisałam:

(…) Prawda jest taka, że mnie nosi. Od zawsze. Jednak ostatnio nasiliło się to jeszcze bardziej.
Tak się złożyło, że rok 2018 zaczął się od wyjazdu, który był spełnieniem marzeń (Nowy Jork!) i od planów wyjazdowych – mniejszych i większych – na kolejne miesiące. Uwielbiam gdy coś się dzieje, uwielbiam poznawać nowe miejsca, wstępuje we mnie wtedy niesamowita energia i chęć do działania (…).
Wiem, że dla wielu wyda się to szalone – a może nawet znajdą się tu osoby marzące o tym samym? – ale od dawna marzę o tym, by zapakować całą naszą Rodzinę (a jest nas czwórka) w campera i ruszyć przed siebie. Nie tak jak dotychczas na 2-tygodniowe wakacje, ale na dłużej. Zostawić wszystko i jechać. Przed siebie. Gdzie nas koła powiozą  Kiedy jak nie teraz? Także przygotowania do tego zacnego planu…czas start! Trzymajcie kciuki!

Wpisu nie opublikowałam, ale plan zrealizowałam. Tzn. powinnam chyba napisać, że przystąpiłam do owych przygotowań. I tak…

Motywacją do reanimacji bloga jest zbliżający się wyjazd do Stanów. Biorąc pod uwagę czas jaki planujemy na podróż – miesiąc! – chciałabym być na bieżąco z fotorelacją.
Lecimy już w poniedziałek, więc jeśli jesteście ciekawi naszej kalifornijskiej przygody i tak jak ja – lubicie robić wszystko na wariata – zostańcie ze mną! 🙂

No Comments

Leave a Reply